RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

Ludzi podział, zapisków kolejny rozdział.

17 lis

Poranki stają się coraz chłodniejsze, a wieczory coraz dłuższe. A ja? Ja wciąż tęsknie za domem, ale o tym już chyba pisałam. Jest go zbyt mało, zbyt krótko w nim przebywam, zbyt dużo czasu spędzam w innych miejscach. Nawet nie mam czasu pomyśleć po jaką cholerę to wszystko. W sumie nie wiem czy ten pęd wart jest czegokolwiek. Trochę smutne. A może płytkie? Może bezsensowne? Możliwe, bardzo możliwe. Albo i nie. Przynajmniej coś robię, nacieszę się tym życiem i już. Przynajmniej brzmi bardziej optymistycznie, prawda? W takim razie tej wersji będę się trzymać.

Czasem wydaje mi się, że ludzi da się podzielić na kilka kategorii. Absolutnie nie chcę tutaj podważać niczyjej indywidualności czy tam wyjątkowości i wrzucać wszystkich do jednego wora. Nie chcę też zastanawiać się, który z tych rodzajów ludzi jest pozytywny, a który nie. Nie mnie to oceniać i zresztą nie czuję się do tego, nawet w najmniejszym stopniu, kompetentna.  Po prostu niektóre charaktery są do siebie bardziej podobne i lepiej ze sobą współgrają, a inne wręcz przeciwnie. Nie wiem czy zabrzmiało to w miarę logicznie i sensownie, ale wierzę w Waszą inteligencję i dar czytania w moich myślach, więc mam nadzieję, że jakoś tam mnie zrozumieliście.
Nie bójcie się, nie będę się mądrzyć i nie zamierzam też pisać tutaj pracy psychologiczno-społecznej. Zresztą prawienie morałów nie należy chyba do moich życiowych celów. Choć mogę się mylić. Przejdę jednak do rzeczy, bo za dużo dziś piszę, ale widocznie mam taką potrzebę. Dobra, koniec bezsensownego stukania w klawiaturę. Zaczynam! Tylko w sumie ktoś może uznać, że cała ta moja ,,gadanina” jest o kant de rozbić i nikomu to niepotrzebne. No nic, mniejsza z tym i tak będę pisać i już.
Tak jak już wcześniej wspomniałam, dzisiaj na talerzu mamy ludzi, a raczej kategorie na jakie możemy ich podzielić. Muszę się przyznać, że dokładnie nie wiem ile jest takich rodzajów ludzisk, bo żadna sztuka je wymienić, np. grupa ludzi wstydliwych, nerwowych, wiecznie uśmiechniętych, sprytnych, chciwych itd. Chyba się ze mną zgodzicie? Mnie bardziej interesuje w jaki sposób zachowujemy się gdy spotkamy się z osobnikiem, wywodzącym się z zupełnie innej kategorii.
Przypuśćmy, że jest piękny letni dzień. Ptaszki śpiewają, Słońce pobudza nas do życia, w powietrzu unosi się energia, a kluby już szykują się do wieczornej imprezy w plenerze. Tak zupełnie przypadkiem, tego samego dnia, gdzieś na przystanku tramwajowym, spotykają się koleżanki ze szkoły- Balbina i Celina (imiona dość rzadkie, żeby nikt mnie później nie posądził o opisywania jakiejkolwiek mojej znajomej, bo ludzie lubią sobie wymyślać i dodawać, ale to już inna kwestia). No i wyobraźcie sobie, że Balbina jest osobą nieśmiałą, zamkniętą w swoim świecie, pragnącą jedynie poszerzać swoje horyzonty wiedzowe  i uwielbiającą spędzać wieczory w zaciszu domowym. Zaś Celina jest jej totalnym przeciwieństwem. Szalona, towarzyska, żywiołowa, po prostu wulkan pozytywnej energii. Można zauważyć, że Balbinę łatwo przypisać do kategorii ludzi zamkniętych w sobie, a Celinę do grupy ludzi otwartych na świat. W takim razie jak te dwie skrajnie przeciwne osoby zachowają się względem siebie? Zapewne któraś z dziewczyn, by zachować wspólny temat do rozmowy, będzie chciała przypodobać się i dostosować się do zainteresowań tej drugiej. No i właśnie tutaj dochodzimy do sedna sprawy.
Chciałam Wam pokazać, że są typy osób, które działają na zasadzie dostosowania się do poszczególnych charakterów swoich rozmówców. Ulegając im, chcą się do nich dopasować, chcą złapać z nimi wspólny język. Zaś druga grupa osób działa na zasadzie pozyskiwania innych i wymuszaniu na nich pewnych zachowań, które charakterystyczne są dla danej kategorii ludzi.
Osobiście wydaje mi się, że coraz więcej jest tych drugich typów ludzi, którzy chcą zagarnąć cały świat, chcą, by był im on posłuszny. Z jednej strony jest to komiczne, ale z drugiej strony sprawa staje się poważna, gdy takie osoby odnoszą sukces i po prostu zaczynają kierować życiem innych ludzi. Inna kwestia, że nie można dawać sobą manipulować, ale tej zasady życiowej niektórzy nigdy nie pojmą i się jej nie nauczą. To działa na ich niekorzyść i tyle.

No to co, zaczynamy ćwiczyć asertywność? Najlepiej od teraz, od zaraz. Najlepiej już…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Ludzie, Uczucia, Życie

 

Nudne wieczory domowe, szalone imprezy weekendowe.

03 lis

Kolejny jesienny dzień, z ręką na sercu, mogę zaliczyć prawie do przeszłości. Dopiero co zebrałam się z łóżka, zjadłam śniadanie i w drodze do łazienki marudziłam pod nosem, że znowu nie ubiorę spódniczki, bo pogoda za oknem zwyczajnie mi nie sprzyja. Z perspektywy tych kilku godzin, te moje poranne problemy wydają się być po prostu żałośnie banalne i jakieś takie odległe, jakby w ogóle nie dotyczyły mnie. Dziwne, prawda? Może trochę. Jednak z biegiem czasu każdy dostrzega w swoim zachowaniu błędy, głupotę i bezsensowność, chyba że jakiś ktoś jest zapatrzony w swoją idealnie idealną osobowość i uważa, że ani grama w niej wad i jakiekolwiek innego badziewia czy skażenia. Szczerze- nie zazdroszczę, ale to już nie mój problem i obym nigdy takowego nie miała…

Ostatnio tęsknie za domem. Gdziekolwiek jestem. Cokolwiek robię. Po prostu jest mi w nim dobrze i już. Wracam do niego chętnie. Czy to jadę autem, czy stoję zmarznięta na przystanku, czy idę w deszczu pod parasolem, już w myślach układam sobie scenariusz mojego powrotu. Wyobrażam sobie, że otworzę drzwi, zdejmę z siebie to grube okrycie, rzucę w kąt ciężką torbą, napiję się ciepłej herbaty, położę się na łóżku i beztrosko spędzę popołudnie. Cudowna wizja. Trochę banalna? Możliwe. Trochę nudą powiewa? Bardzo możliwe. Zero młodzieńczego porywu? Zapewne tak. Tylko co w związku z tym? Według mnie- nic.
Coraz częściej mam wrażenie, oby nie było ono jednak prawdziwe, że moi rówieśnicy uczestniczą w jakimś wyścigu szczurów. Nie wierzycie? A jednak! Wydaje mi się, że im więcej imprez, najlepiej tych udokumentowanych na portalach społecznościowych, im więcej porannych powrotów do domu, im więcej spożytego alkoholu i wypalonych fajek, i w końcu im mniej spędzonego czasu w domu, tym lepiej. To znaczy, że nie mają nudnego życia, że są szaleni, pozytywnie zakręceni i najzwyczajniej w świecie potrafią się bawić do upadłego. I co z tego, że nic z tych swoich zwariowanych wypadów nie pamiętają? Przecież i tak było genialnie, melanż roku zaliczony. Tylko pogratulować i ,,zlajkować” kolejny wpis, który albo jest wyrazem głębokiego żalu, chwalenia się, albo poszukiwania współczucia.
Nie mam nic przeciwko imprezom, spotkaniom w barze, pubie, kawiarni, restauracji. Sama też nie siedzę każdego wieczoru w domu. Fajnie iść na kręgle, na imprezę, na piwo, drinka, soczek czy herbatę. Tylko trzeba mieć umiar, potrafić też cieszyć się z wieczoru spędzonego w domu przed telewizorem z bliską osobą przy boku.
Usiadłam wygodnie na krześle i zaczęłam sobotnie porządki w jednej z szuflad. Przyszła wiadomość. Do ręki wzięłam telefon. Propozycja spotkania. W sumie chciałam wyjść na spacer, ale deszcz na pewno do tego nie zachęcał. Wieczorem zaczęłam się zastanawiać, dlaczego wielu młodych ludzi, a może nawet i większość z nich, rezygnuje z zapraszania znajomych do domu. W sumie sama przestałam praktykować, bo sądzę, że to nie jest już w modzie i wolę sie nie ośmieszać. W końcu lepiej ,,wyjść na miasto” i tam szlajać się od knajpy do knajpy, zostawiając w każdej z nich po kilkanaście, a może i nawet po kilkadziesiąt złotych, to jest teraz top, hot i trendy. Siedzenie w domu ze znajomymi, przygotowanie razem kolacji, wypicie herbaty i oglądanie filmów wyszło z mody…

Trochę to wszystko smutne, prawda? Fakt, że lekko przerysowałam obraz ,,wybywania z domu”, bo chyba w rzeczywistości nie jest jeszcze aż tak źle. Zresztą pewnie każdy z Was ma momenty, w których woli zostać w domu i zwyczajnie się polenić, bo to też jest strasznie przyjemne…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Dom, Uczucia, Życie