RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2013

Nowości, zmiany szczęśliwości.

31 gru

Obudziłam się i przez dłuższą chwilę przecierałam oczy. Niby nic w tym nadzwyczajnego, prawda? Budzisz się, wyciągasz, przecierasz zaspane oczy i w sumie tyle w tym temacie. Tylko ja robiłam to ze zdziwienia. Nie mogłam przestać. Po prostu najzwyczajniej w świecie nie wierzyłam i chyba dalej nie mogę uwierzyć, że właśnie mija ostatni dzień tego roku i to w taki sposób jakby nigdy nic. Odchodzi sobie i nawet nie pyta nas o zdanie.

Może dobrze, że coś się kończy? Bo jak się kończy, to coś musi się zacząć. Każdy jakoś przeżywa wejście w nowy rok. Świadczy o tym chociażby wygląd dzisiejszych sklepów w pobliskiej okolicy, w których ludzi z każdą sekundą zamiast ubywać, to przybywało. No i dobrze, być może taka uroda przygotowań do imprezy sylwestrowej, w końcu trzeba świętować taką zmianę w kalendarzu.
Pozostaje nam też wierzyć, że przyszły rok będzie dla nas jakimś wyzwaniem. Trudno powiedzieć czy będzie lepszy, czy gorszy, czy bardziej albo mniej szczęśliwy. Każdy okres życia uczy nowego podejścia do wielu spraw i każdy rok jest dla nas wielką niespodzianką.  

O północy będę witać ten rok z myślą, że będzie on jedną z najlepszych niespodzianek w moim życiu…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Ludzie, Życie

 

Hałasy, krzyki i inne ryki.

19 gru

Budzę się rano i zastanawiam się, gdzie ten cholerny czas tak pędzi. Zresztą, to pytanie wpisało się chyba w mój poranny rytuał, ale mniejsza z tym. Wracając do tematu, to naprawdę nie wiem czy gdzieś mu się śpieszy, czy ktoś go popędza, czy po prostu taka jego czasowa uroda. W sumie obojętnie jakie są tego przyczyny, bardziej interesują mnie skutki tej pędzącej machiny. Rano na nic nie ma czasu, nawet na spokojne zjedzenie śniadania, a co dopiero mówić o jakiś innych mniej ważnych czynnościach. Pośpiech, pośpiech, pośpiech i jeszcze raz pośpiech. W tym całym pośpiechu umknęło mi, że za nami już połowa grudnia. To już grudzień, w sumie za chwil kilka będzie jego końcówka! Zdajecie sobie z tego sprawę? Zbliżają się Święta i Nowy Rok, a co za tym idzie? Jeszcze większy pęd i niepotrzebny hałas.

Co do hałasu, to albo się starzeje, albo po prostu robię się coraz bardziej marudna. W sumie, to chyba jedno i drugie, ale nie mnie to oceniać. Ostatnio doprowadzają mnie do szewskiej pasji głośne rozmowy ludzi na przystanku, głupkowate śmiechy rozwrzeszczanych nastolatków z osoby niepełnosprawnej, choć to nawet nie jest wnerwiające, co po prostu żenujące, ale w takich czasach pozostało mi żyć. Ale w sumie nie o tym mowa. Wydaje mi się, że w tym wszystkim nie ma nas, nie ma miejsca na swoje własne ,,ja”. Zawsze jest ktoś, zawsze jest coś, zawsze znajdzie się wymówka, żeby uznać jakąś rzecz za ważniejszą od nas samych. W tym całym hałasie, przekrzykiwaniu się, w tym chorym pędzie, który swoją drogą przypomina niekończący się wyścig szczurów, nie znajdujemy chwili na zrobienie tego, co sprawia nam nieziemsko przyjemną przyjemność.
Zaraz mi tu ktoś wytknie, że przecież codziennie zalicza imprezy i w związku z tym też zgony, bo bez nich często gęsto impreza nie miałaby sensu. Fajnie, nawet bardzo fajnie, a wręcz bombowo. Tylko ciekawe czy te codzienne imprezy naprawdę sprawiają komuś przyjemność, czy po prostu tak jest modnie, tak  robi większość rówieśników, więc zwyczajnie tak trzeba robić. I znowu zagłuszają nas chore zdania innych ludzi, które zatruwają nam życie i zabierają przestrzeń na naszą własną opinię. Dobra, żeby było jasne. Nie namawiam nikogo do egoizmu, czy jakiegokolwiek rodzaju alienacji, jakkolwiek to ostatnie słowo brzmi, ale zachęcam do wyrobienia w sobie nawyku słuchania samego siebie i robienia tego, czego chcemy.
Czasami naprawdę warto zatkać sobie uszy i olać ten wszechogarniający nas hałas, który tylko zakazuje, nakazuje albo do czegoś namawia.  Bo jak długo można żyć według zasad innych? Jak długo da się wytrzymać , gdy nie żyje się w zgodzie z samym sobą? Ja tam wolę nie próbować.

Mam nadzieję, choć słyszałam głosy, że nadzieja matką głupich, że kiedyś  ten cały świat zwolni. Mam też nadzieję, że nastąpi to po Nowym Roku…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Ludzie, Uczucia, Życie

 

Podobieństwo w niepodobieństwie.

03 gru

Kolejne dni mijają coraz szybciej, kolejne miesiące ścigają się ze sobą w jakichś cholernych wyścigach, a lata zwyczajnie pędzą. Ledwo żywa wygramoliłam się z łóżka i wychyliłam przez okno. Na dworze było przeraźliwie zimno. Marzyłam, by cofnąć czas, byłoby fajnie znów poczuć ciepłe powietrze tamtego lata. Całe szczęście, że za marzenia nikt nie pobiera opłat, bo chyba byłabym bankrutem…

Są takie dwie kwestie, może jest ich więcej, nie będę się spierać, ale teraz chodzi mi konkretnie tylko o te dwie, które wychodzą poza granice ludzkiego poznania i doświadczenia. Zupełnie dwa skrajne przypadki, a tak samo cudowne, niesamowite i tajemnicze, choć to sprawa sporna, bo ile ludzi, tyle zdań i opinii, ale nie o tym mowa.
Zza wielkich drzwi dochodzą do nas krzyki i płacz. Piękna chwila, prawda? W końcu po tych miesiącach oczekiwania jest wśród nas ktoś kogo kochamy bezwarunkowo, kogo będziemy zawsze chronić. Powstanie życia ludzkiego jest dla mnie najzwyczajniej cudem. Bo jak inaczej nazwać fakt, że z dwóch maleńkich komórek powstaje człowiek, który zdolny jest do myślenia, do wykonywania wszystkich czynności, do rozwoju świata. I w ten sam tajemniczy sposób, w jaki pojawił się na tym świecie, z niego odchodzi.
I to w jaki sposób opuszcza ten świat jest dla mnie też niesamowicie niesamowite. Odchodzi nagle, bez żadnego wyjaśnienia, bez przygotowania. Po prostu znika z naszego życia, zostaje w naszych myślach. I gdy ktoś umiera i trzymasz go za rękę, to wtedy dla Ciebie jest jeszcze żywy, ale przecież już powoli wyrusza w swoją dalszą pozaziemską wędrówkę. I co dalej? Nie ma go, a świat trwa dalej. Auta dalej gnają autostradą, ludzie wciąż śmieją się na ulicach, na innym oddziale szpitala rodzą się dzieci, a gdzieś tam w czyimś mieszkaniu gra muzyka.Wszystko jest tak jak było, a przecież tego kogoś już nie ma. Jest tylko jego ciało, ale inne, zupełnie inne. Nadzwyczajne to jest, prawda? I można się nad tym zastanawiać kilka godzin i głowić się całe swoje życie i snuć teorie, gadać bzdury i mylić się i być na tropie odpowiedzi, ale i tak nigdy nie być pewnym jak to jest. A jak już będzie się pewnym, to i tak na nic się to nie przyda, bo wtedy właśnie się odchodzi…

Dla mnie są dwie takie kwestie, których człowiek nie obejmie swoim rozumem i doświadczeniem. Narodziny i śmierć ludzkiego życia. Do tych dwóch można dodać jeszcze cały ten etap pomiędzy nimi, ale to już zupełnie inna bajka…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Ludzie, Uczucia, Życie