RSS
 

Archiwum - Luty, 2014

Zasadny nieznanie, zapomniane, które nie są zapisane.

15 lut

Kolejny poranek, trochę inny niż te ostatnie. Spokojniejszy, mniej nerwowy i taki zwyczajnie zwyczajny. Leżałam w idealnej ciszy. W duchu pomyślałam, że mam nad sobą całkiem fajny sufit. Przy okazji tych rozmyślań, wytarłam dłonią łzę, która nie wiedzieć czemu spływała po moim policzku. Miałam tak bardzo dość leżenia w łóżku, że wstałam bez najmniejszego problemu. Zresztą szkoda mi było marnować czasu…

Zasady. Brzmią ciekawie, intrygująco, tajemniczo, a w sumie to pospolicie. Każdy z nas powinien je mieć, a nawet się nimi kierować i posługiwać. Zapewne wielu z Was uważa, że to takie proste, oczywiste i w ogóle bułka z masłem. Niestety, przyszedł czas na rozczarowania. Obserwując ludzi, w najzwyklejszych sytuacjach dnia powszedniego, doszłam do wniosku, że część z nich nie przestrzega jakichkolwiek reguł współżycia społecznego. Nie wierzycie? No to chyba jednak zaraz się to zmieni.
To jest brak taktu, a może po prostu chamstwo, żeby iść ulicą, palić papierochy i kazać innym wdychać ten smród. Niech sobie palacze  żyją ze swoim nałogiem w odosobnieniu, ale mnie proszę w to nie mieszać. Zresztą nie jest to wyssany z palca zarzut. Wracam do domu. Pogoda, jak na tę porę roku, piękna. Piękny jednak nie był ,,zapach”, który dochodził do mnie z unoszącego się białego dymu. W końcu wyprzedziłam mężczyznę z fajką w dłoni, bo nie znoszę tego smrodu, więc co miałam się męczyć. Ku mojemu zdziwieniu, wspomniany przechodzień już po chwili znów szedł przede mną, bo tym razem, to on postanowił mnie wyprzedzić. Przecież ma do tego prawo, choć do dziś nie wiem czy chciał być w ten sposób dowcipny, czy zwyczajnie chamski.  I tak najważniejsze, że znowu mogłam ,,rozkoszować się” odorem jego fajek. To już jest chyba przesada i brak podstawowych zasad kultury.
Świat na papierosach jednak się nie kończy, bo jeśli by tak było, to chyba nie miałabym na tej ziemi dla siebie miejsca. Ale wróćmy do rzeczy. Jak to jest z tym ustępowaniem miejsca w pojazdach komunikacji miejskiej? Młodszy starszym, wszyscy kobiecie ciężarnej, panowie paniom?  W sumie to ostatnie chyba wychodzi z mody i brzmi przedpotopowo, bo tylko raz w życiu spotkałam się z sytuacją, w której mój rówieśnik odstąpił mi miejsce. Księżniczką nie jestem i prawdę mówiąc częściej stoję niż siedzę w tych zatłoczonych tramwajach czy autobusach, ale tamto wydarzenie pamiętam do dziś i uważam, że było to coś naprawdę  miłego.  No dobrze, ale koniec już moich opowieści z zielonego lasu, bo nie o tym miałam pisać. Ostatnio byłam świadkiem pewnego zajścia w tramwaju, które mimo swej zwyczajności jakoś mnie uderzyło. Do pojazdu wchodzi kobieta ciężarna. Sądząc po brzuchu była w dość zaawansowanej ciąży, w sumie rozwiązanie wisiało gdzieś w powietrzu, ale mniejsza o to. O dziwo, większość miejsc siedzących zajmowali gimnazjaliści, a w powiewach licealiści. Nikt nawet nie drgnął, żeby wstać, żeby ulżyć tej kobiecie. Wtedy ręce ostatecznie mi opadły…

Może jestem jakaś staroświecka? Może za bardzo przewrażliwiona? Możliwe. Tylko wydaje mi się, że dużo nie wymagam. Po prostu wydaje mi się, że jakieś minimum zasad dobrego wychowania każdy powinien w sobie mieć, a nawet się nimi posługiwać…