RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2014

Tak jest najlepiej.

25 cze

Ludzie są wszędzie. I dobrze. Dobrze, że są. Jednych to wkurza, a inni są tym zachwyceni. Ile osób, tyle opinii, a ile opinii, to tyle osób. Nie ma w tym nic złego, prawda? Niektórzy z nas są do siebie mniej podobni, a inni porozumiewają się bez słów. I niby skąd to wszystko wynika? Chyba po prostu taki jest ten ludzki świat…

Czasem mam ochotę w danej osobie coś zmienić. Wydaje mi się to banalne, bo jak to możliwe, że dla kogoś dana rzecz będzie trudna do zrobienia, skoro dla mnie i dla innych osób z mojego otoczenia jest to coś najnormalniejszego w świecie.
Co w tym niemożliwego? Mówisz sobie, że chcesz coś w sobie wymienić i już. Łatwe. Szkoda, że w rzeczywistości trzeba do tego trochę więcej czasu.
Czasem wydaje mi się, że może lepiej nic w nikim nie zmieniać i pokochać to, co jest w nim tak idealnie nieidealne. W sumie czemu nie? To jest jakieś rozwiązanie. Tylko jest to rozwiązanie najprostsze, najmniej pracochłonne i nie do końca dobre.
Tak sobie myślę, że jednak trzeba coś w tym życiu ulepszać. Po to w sumie oddychamy, jemy i wydalamy, a w skrócie- żyjemy. Skoro tak, to do cholery, chyba wypadałoby choć trochę się wysilić? Ruszyć się z krzesła i zwyczajnie coś w sobie zmieniać. Może wziąć coś od innej osoby. Może wtedy sami ze sobą będziemy się lepiej czuć. Przecież warto próbować.
Wyjrzałam przez okno. Mężczyzna w czerwonym swetrze przebiegał przez pasy, pewnie na czerwonym świetle, ale co z tego. Może jest wspaniałym synem, który na Dzień Matki zawsze przygotowuje wspaniałe prezenty i piecze babeczki. Kobieta w czarnym płaszczyku rozmawiała przez telefon, nie patrzyła się na innych, do nikogo się nie uśmiechnęła, ale co z tego. Może właśnie miała gorszy dzień, może poważną rozmowę, a w zaciszu domowym jest najlepszą matką, która codziennie dba o swoje i dzieci, która je kocha i wychowuje najlepiej jak umie. A ta mała dziewczynka z dziurą w spodniach i rozklejającymi się trampkami. Pewnie jest jedną z najlepszych uczennic i zawsze wszystkim chętnie pomoże.

Jest co zmieniać. Nie wszystko jest takie złe, ale coś warto wymienić. Nie ma recepty jak zacząć, jak to robić, jak zakończyć. Każdy dla siebie jest swoją własną receptą. Niech tak pozostanie, tak jest najlepiej.

 
Komentarze (33)

Napisane w kategorii Ludzie, przyjaźń, Uczucia, Życie

 

Pozwala pozostać silnym.

14 cze

Moja historia rozpoczęła się wraz z hukiem petard, wznoszeniem toastów i składaniem sobie życzeń. I co z tego?  Nawet w najmniejszym stopniu mnie to nie obchodziło. Inni się bawili, szaleli i cieszyli nocą, a ja pchałam się na ten świat. I niby jeszcze miałam przejmować się innymi? Jeszcze czego! Przecież dopiero co złapałam swój pierwszy oddech, a wraz z nim wjechałam na pierwszy zakręt mojej życiowej drogi.

Każda historia jakoś się zaczyna i jakoś się kończy. W sumie wydaje mi się, że mniej ważny jest sam początek czy koniec. Większą wagę przywiązuję do środka. Dlaczego niby? Bo zazwyczaj jest on najobszerniejszy, najdłuższy, najcięższy i najbardziej nieprzewidywalny.
Jaki jest mój ,,środek”? Wyjątkowy. Nikt nigdy nie czuł tego wszystkiego jak ja, nikt nigdy nie przeżył mojej historii. Jednego dnia wydawała mi się być beznadziejna, najgorsza z możliwych, chciałam ją wymienić. W ogóle cały ten jej cholerny środek był do wymiany. Bo na co była mi taka historia, której nie można zaplanować, nie można choć w najmniejszym stopniu przewidzieć. Do tego dawała mi to, co było w niej najgorsze.  I niby gdzie była ta jej wyjątkowość?
Są takie rzeczy, które przejmują nad nami kontrolę, które zmuszają nas do myślenia, że bez nich nie potrafimy żyć. To kłamstwo, w które sami brniemy. Fakt, że nie można tak po prostu  ich zostawić i się ich pozbyć. To trwa dłużej. To zabiera czasu. Warto. W końcu coś zaczyna się zmieniać. Zaczyna zmieniać się mentalnie. ,,Środek” staje się inny. Mimo że bywa bolesny, to wciąż jest Twoją własnością. Jest spontaniczny i za to zaczyna się go kochać. Jest niepowtarzalny, pozwala pozostać silnym.
Słyszę pytania co robię za miesiąc albo za tydzień. Mam pewne plany, ale tak naprawdę są one bardziej zamiarami. Nie chcę niczego skrupulatnie planować i deklarować komuś, że za miesiąc zrobię to albo tamto. Nie wiem czy wtedy będę miała na to wystarczająco dużo energii, siły i chęci, by zrobić to dobrze. Po prostu wolę pozwolić rozwijać się sobie w danej chwili i do niczego się nie zmuszać tylko ze względu na to, że było to zaplanowane, zapisane w kalendarzu i zwyczajnie trzeba to wykonać.

Co do końca historii, to kiedyś on przyjdzie, ale do tego czasu trzeba żyć jej środkiem…

 
Komentarze (26)

Napisane w kategorii Ludzie, Uczucia, Życie