RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2014

Jak się spakować, żeby się rozpakować.

25 lip

Chyba nie ma żadnych reguł dobrego pakowania i rozpakowywania. Zawsze przed wyjazdem jest ten sam problem. Po pierwsze rodzi się pytanie, co powinniśmy wziąć. Po drugie kiedy zacząć wyciągać walizki. Po co to wszystko? Po to, żeby na koniec mieć wątpliwości, czy na pewno wszystko się wzięło.

W swoim życiu już próbowałam wielu metod pakowania. I na ostatnią chwilę i kilka dni przed. I z kartką i bez kartki. I sama i z kimś. Która metoda najbardziej mi odpowiadała? Trudno powiedzieć. Rezultat był ten sam – zmęczenie. Cała sprawa nie kończy się jednak na załadowaniu toreb. Później trzeba je jeszcze przecież ,,odładować”. W sumie opróżniane walizek idzie zawsze jakoś sprawniej, ale w domu robi się wtedy też szybki syf. Woreczki, reklamówki, ciuchy i kosmetyki wszędzie się walają. Pralka chodzi jedna za drugą. Każdy gdzieś coś upycha, kładzie. Szaleństwo.

Co wolę, pakowanie czy rozpakowywanie? Dla mnie nie ma różnicy. I jedno i drugie trzeba zrobić, więc nie ma się co uprzedzać.

 
Komentarze (32)

Napisane w kategorii Ludzie, Podróże, Życie

 

Na odwrót.

08 lip

Zasypiałam- byłam szczęśliwa. Obudziłam się- byłam szczęśliwa. Teraz- jestem szczęśliwa. Z tego szczęścia wszystko się jakoś poprzestawiało. Najpierw nie mogłam zasnąć, a później bez problemu się obudziłam. Nie powinno być odwrotnie? Czyli szybkie zasypianie i trudne wybudzanie. Ale niech już tak dziwacznie będzie. Mi to zupełnie nie przeszkadza!

Dlaczego mi tak radośnie i wesoło? Nie wiem. Pojęcia nie mam. Po prostu tydzień dobrze się zaczął i już. Jak się zaczął? Zadzwonił budzik, otworzyłam oczy i tyle. Niewiele? Możliwe. Możliwe, że to wszystko ,,wina” Słońca. Ostatnio dużo go jakoś na niebie i staram się nim choć trochę nacieszyć.
Co do Słońca, to ostatnio w aptece zaczepiła mnie sympatyczna Pani dietetyk, która zaproponowała krótką rozmowę. Uznałam, że mam chwilę czasu, więc niby dlaczego mam ją zbyć, a może czegoś ciekawego się dowiem. No i faktycznie. Nie wiem kiedy minęło 20 minut. Nawet nie wiem kiedy zorientowałam się jak dużo informacji mi przekazała. Jedną z nich była informacja o Słońcu. W sumie niby o tym wiedziałam, ale jak ktoś coś powtórzy, to zawsze wiadomość się utrwali. Rada była prosta: wychodząc na zakupy czy na chwilę na spacer nie powinniśmy smarować się kremami z najwyższymi filtrami. Sama zauważyłam, że niektórzy ludzie z mojego otoczenia mają takie przyzwyczajenia. Błąd? Można tak to nazwać. Lato jest idealnym czasem, żeby ,,nałapać” witaminy D i ,,nacieszyć się” tym letnim Słońcem. Dlatego wychodząc z domu jedynie na krótki spacer nie stwarzajmy na swojej skórze grubej bariery ochronnej, czasem w ogóle jest ona zbędna.
Ale my, ludzie, mamy chyba tendencje do robienia wszystkiego na odwrót. Jak nie trzeba, to coś robimy, a jak trzeba, to nie robimy. Kiedy nie robimy? Chociażby na plaży. Chyba dalej panuje takie motto: ,,Im mniej filtrów, tym lepsza opalenizna”. Gwarantuję, że noc wtedy też będzie ciekawsza, szczególnie jak każdy kawałek ciała będzie piekł i bolał.

Dlatego rada na dziś i na przyszłość brzmi następująco: róbmy tak jak powinniśmy robić, oryginalność nie zawsze popłaca.

 
Komentarze (30)

Napisane w kategorii Ludzie, Życie

 

Szanować czas.

04 lip

Sesja zdana, wakacje w pełni, pogoda za oknem znacznie się dzisiaj poprawiła, co mnie niezmiernie cieszy. Miałam dość pochmurnych dni, paskudnego deszczu, wielkich kałuży i smętnych ludzi. Mam nadzieję, że witamina D jakoś nas rozbudzi i doda energii do życia, bo ostatnio pogoda nas nie rozpieszczała i dawała więcej powodów do depresji niż uśmiechu, ale przeżyliśmy.

Przyszło lato, przyszły 3 miesiące odpoczynku. W końcu mogę skupić się na rzeczach, które lubię, uwielbiam, które musiałam zaniedbać na czas nauki. Nie jest tak, że studia i kierunek, który wybrałam nie dają mi satysfakcji i robię to wszystko na siłę. Zupełnie nie o to mi chodzi. Po prostu czasem mam wrażenie, że poświęcamy czas na pierdoły, które nigdy nam się nie przydadzą i w ten sposób marnujemy godziny, minuty i sekundy. Były takie momenty, kiedy to siadałam nad książkami i zastanawiałam się, co ja właściwie robię, przecież to mi się naprawdę do niczego nie przyda, więc po cholerę mi to?
W tym czasie mogłam robić to, co daje mi przyjemność. Mogłam też odkrywać inne rzeczy, których możliwe, że nigdy nie robiłam, a prawdopodobnie przypadłyby mi do gustu. No i właśnie, dochodzimy do sedna sprawy. Jakoś wcześniej nie byłam fanką częstego chodzenia do kina, raz na jakiś czas owszem, bo to miła odskocznia. A jeśli chodzi o dramaty, to w ogóle nie było o czym gadać, bo tego typu filmy oglądałam od święta, dosłownie. Co się zmieniło? Uznałam, że skoro teraz mam na to czas, to warto spróbować. I jak? Zostałam pochłonięta przez magię kina, świat filmów i to, czego do tej pory nie dostrzegałam. Zapewne jest jeszcze wiele innych rzeczy, które mogłyby mnie sobą zauroczyć. Zapewne jest tyle miejsc, które powinnam i chcę jeszcze odwiedzić. Więc na co czekać?

Doszłam do wniosku, że zamiast gadać i zamartwiać się tym, że nie ma na nic czasu, to po prostu wykorzystać ten czas, który poświęca się na taką bezsensowną paplaninę. Tak sobie postanawiam i już. Szanować czas.

 
Komentarze (27)

Napisane w kategorii Bez kategorii