RSS
 

Lepiej więcej niż mniej.

12 wrz

Siedzę w domu. Pogoda za oknem przypomina bardziej jesienny wieczór, któremu coraz dalej od lata. W sumie jest w tym jakiś urok. Na dworze chlapa, deszcz i szarówa, a ja leżę sobie na łóżku i gdzieś mam krople deszczu, dudniące w mój parapet. Przecież one nic mi nie zrobią, jestem bezpieczna. Nadchodzi czas przemyśleń. Ostatnio coraz częściej wydaje mi się, że modniejsze staje się przekonanie ,,lepiej więcej niż mniej”. Coraz częściej mam wrażenie, że rezygnujemy ze słowa ,,umiar”.

Sklep z zabawkami. Kto to wszystko wymyśla? Naprawdę dzieciaki do szczęścia potrzebują te obleśne stwory z jakiejś ohydnej ,,bajeczki”? Idę dalej. Minęłam kilka półek. Moje zdziwienie i zniechęcenie wzrastają. Mała blondyneczka, większość powiedziałaby o niej ,,słodka księżniczka”, krzyczy do matki, że ma jej kupić lalkę, bo jak nie, to… POŻAŁUJE! Zgłupiałam. Albo śniłam. Jednak to pierwsze. Chyba ostatecznie kupiła. Poszłam w kierunku maskotek. Wszystkie jakieś takie podobne, bez wyrazu. Kolory w sumie też nijakie. Jedyna porażająca ich cecha to cena. Mimo to i tak znikają z półek, bo przecież lepiej, żeby dziecko miało się czym bawić i tonęło w tym szajsie, niż potrafiło docenić kilka pięknych zabawek, które z sentymentem, w dorosłym życiu, będzie wspominać. Jednak nie ma umiaru.
Ulica. Pełno ludzi. Środek dnia. Czekam przed sklepem. Obok mnie stoi kobieta. Pewnie też na kogoś czeka. Nałogowo rozmawiała przez telefon i nałogowo paliła. Schemat był podobny. Kończyła rozmawiać, wyciągała paczkę papierosów, zapalała fajkę, wybierała numer i dzwoniła. Koniec rozmowy. Naprawdę to trwało tylko 7 minut? Sama w to nie wierzyłam. Zero umiaru.
Sklep. Kolejka do kasy. Dziewczyna zagaduje do chłopaka z pretensją, że znowu całą lodówkę zawali jej piwskami. Mężczyzna odpiera zarzut, że wieczorem musi piwko wypić i się zrelaksować. Skoro codziennie je pije, to traci przecież przyjemność picia, traci jego smak. Brak umiaru.

Może mam jednak złudzenia. Może umiar się jednak nie oddala. A może po prostu ,,umiar w przesadzie bardziej niż przesada w umiarze”.

 
Komentarze (35)

Napisane przez w kategorii Ludzie, Życie

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Otwarta na świat

    12 września 2014 o 22:00

    Asiu, tacy ludzie zawsze będą. Byli i będą. Na szczęście jest też coraz więcej osób żyjących świadomie, świadomych że szczęście zależy od nas samych i bynajmniej nie od stanu posiadania. Osób, które cenią minimalizm, które inwestują w siebie i swój rozwój. Znam bardzo dużo takich osób, są wokół mnie i bardzo się z tego cieszę.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:15

      Mam nadzieję, że ta świadomość zwycięży…

       
  2. ~Maks

    13 września 2014 o 12:17

    Pełno wokół nas ludzi, którzy nie znają umiaru.
    Co do tych piw, to w pełni się z Tobą zgadzam. Gdy pije się raz na kilka albo kilkanaście dni, to alkohol świetnie smakuje. Gdy pijemy codziennie, to jesteśmy alkoholikami.
    Podobnie jest z seksem, jedzeniem słodyczy czy rozmowami telefonicznymi.
    Pozdrawiam:)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:14

      Ze wszystkim można przesadzić… Taka prawda.

       
  3. ~simply lifetime

    13 września 2014 o 18:28

    wszystko się zmienia, ale mam wrażenie, że coraz więcej sytuacji zaczyna mi przeszkadzać, ale jak widać – nie jestem w tym osamotniona :) być może wynika to z tego, że kiedyś było zupełnie inaczej, ale przede wszystkim ludzie byli inni, inne były priorytety, inaczej uczono postrzegania świata, inaczej wychowywano. teraz niekiedy z przerażeniem obserwuję zachowania innych osób i żałuję, że ten umiar wyszedł z mody.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:14

      Wyszedł z mody, bo nadmiar zapanował na dobre. Może jeszcze się to zmieni :)

       
  4. ~Ania P

    14 września 2014 o 21:35

    Bo wszędzie wszystkiego w nadmiarze, więc i ludzie często z umiarem nie potrafią sobie radzić. Sama przyznaję, że ja nie zabawek, a książek z umiarem kupować nie umiem, ale to tak z przymrużeniem oka ;-)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:13

      Dokładnie, wszędzie wszystkiego w nadmiarze. Chyba dlatego coraz trudniej odróżnić, co jest umiarem, a co nie…

       
  5. mała-myśl

    15 września 2014 o 16:24

    Trafne spostrzeżenia i w ogóle bardzo ciekawy, dający do myślenia wpis. Ja też coraz częściej odnoszę wrażenie, że umiar to już przeżytek – i to w odniesieniu do różnych sytuacji/zachowań/rzeczy.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:13

      Cieszę się, że też tak uważasz :)

       
  6. ~tosia.antonina

    15 września 2014 o 20:38

    Widzę, że jakoś smutno u Ciebie. Asiu, skoro dzieci uszczęśliwiają takie mało kolorowe zabawki to czemu mamy unieszczęśliwiać je i ich nie kupować? :)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:12

      Chyba że unieszczęśliwiamy je, gdy żyją w przesycie. Smutno nie jest, różne tematy są wokół nas. Trzeba poświęcać czas i tym bardziej i mniej radosnym.

       
  7. ~weronika

    15 września 2014 o 22:55

    Przygnębiająca notka… Mam nadzieję, że dzisiejsze słoneczko na niebie poprawiło Ci troszkę humor!

    Ja obecnie odstawiłam alkohol, bo był moment, że piłam niemal codziennie i jestem z siebie dumna :-)

    A umiar? Ciężko z nim jeżeli w grę wchodzi przyjemność.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:10

      Ja wiem czy przygnębiająca. Warto patrzeć na różne problemy czy ciekawostki tego świata ;) Fajnie, że sobie z tym poradziłaś!

       
  8. ~ulabrzydula

    18 września 2014 o 12:49

    Sytuacje, w których brakuje umiaru można mnożyć…

    Ale nie będę może wymieniać, coby sobie humoru nie psuć :-)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:09

      Dokładnie, lepiej się nie denerwować ;)

       
  9. ~grafitowy

    19 września 2014 o 01:38

    Nadmiar nigdy nie jest zdrowy :) Swoją drogą dziwię się ludziom, którzy w miejscach publicznych załatwiali swoje domowe brudy ;)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:08

      Chyba ludzie coraz mniej przejmują się tym, w czyim otoczeniu rozmawiają i przede wszystkim o czym rozmawiają…

       
  10. ~Buster

    20 września 2014 o 14:11

    Mój sąsiad, 50-latek na stanowisku codziennie po pracy maszeruje do sklepu po czteropak piwa. Żona ciągle mu obiecuje, że ukróci te praktyki (drze się na niego, więc słyszę). Tutaj brak umiaru przerodził się już chyba w nałóg.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:07

      Zdecydowanie, to już jest nałóg.

       
  11. ~Gaja

    20 września 2014 o 14:50

    Od siebie jeszcze dodam – obżeranie się. Ile ludzie potrafią zjeść. Kupują przy tym za dużo, a część produktów nie wykorzystana trafia na śmietnik, nikt nie widzi w tym niczego złego. A o nadmiarze kiedyś przeczytałam dobrą historię. Ktoś opowiadał, jak wiele radości w latach osiemdziesiątych dawało mu kupno płyty wymarzonego artysty. Później, kiedy stać go było na więcej i towar ten stal się bardzo dostępny, kupował hurtem – po kilkanaście na raz i ta radość ze słuchania znaczne stopniała.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:07

      Prawda! Zdecydowanie! :)

       
  12. ~nasumi

    20 września 2014 o 18:51

    a co to jest ten umiar umiar i w czym? :)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:06

      W czym? W czym tylko chcesz :)

       
      • ~nasumi

        19 października 2014 o 09:30

        a kiedy umiar przeszkadza i komu …? :)

         
  13. ~Królowa Karo

    24 września 2014 o 13:11

    Takie mamy czasu, że zapominamy, że mniej znaczy więcej. Na szczęście (mam nadzieję) u każdego przychodzi w końcu opamiętanie. Też miałam tak kiedyś – dzisiaj podążam z umiaru do wstępnego minimalizmu nawet.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:06

      Mam nadzieję, że takie opamiętanie w pewnym momencie zawita do wszystkich :)

       
  14. ~Kate

    27 września 2014 o 09:36

    Asia, nie zmienisz tego. możesz tylko (aż) dawać przykład, żyjąc z umiarem :-)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:05

      Zmienić zawsze coś można, takie moje zdanie :)

       
  15. ~weronika

    29 września 2014 o 20:36

    Kochana, domagam się nowego wpisu!

     
  16. ~5000lib

    15 października 2014 o 19:26

    Świadomość boli. Tak samo jak myślenie.

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:05

      Nawet nie tyle boli, co wydaje się być dla niektórych męczące…

       
  17. healthylifebygod

    17 października 2014 o 19:17

    Trafne spostrzeżenie ;)

     
    • joannap

      18 października 2014 o 19:04

      A dziękuję haha ;)

       
  18. ~Miniu

    19 października 2014 o 00:58

    A gdzie nowy wpis? Miał być, domagam się! :D Pozdrowionka :)