RSS
 

Najbardziej k… Kochają?

20 lis

Cześć, piszę właśnie do Ciebie. Nie udawaj, że nie wiesz. Chyba że po prostu nie chcesz wiedzieć? Na zewnątrz zimno, ale przyjemnie. Wewnątrz ciepło, trochę za ciepło. Wychodzę. Rozglądam się. Ciemno, nikogo wokół. Wracam do środka. Mam wrażenie, że czegoś szukam. Sama nie wiem czy cokolwiek znajdę…

Kiwnięcie głową. Jestem zdziwiona. Chodzi o mnie. Wychodzę, w sumie po raz kolejny. To jest przypadkowa rozmowa, przypadkowe spotkanie. Aż wydaje się to dziwne. Szukam dalej, jestem coraz bliżej zguby. Choć może tak naprawdę nigdy niczego nie zgubiłam?
Huśtawki są mało wygodne, ale nocne rozmowy na nich są naprawdę w porządku. Jest magicznie. Jest ciemno. Noc chce mi coś powiedzieć. Mówi, ale ustami drugiej osoby. Słabo Cię widzę. A Ty, jak mnie widzisz? W końcu ta sama wada. Mijają godziny. Warto wrócić do domu, jest już późno. Tej nocy wypowiedziałam tysiące słów. A może jeszcze więcej słów usłyszałam. A może wyszło ich tyle samo?
Mijają kolejne noce. Słów przybywa. Zaraz wyjdą ich miliony. Poznaję Ciebie. Poznaję? Nie. Po prostu tak mi się tylko wydaje. Wydaje mi się, że poznaję.
Jest! Nareszcie. Na zewnątrz zimno, ale przyjemnie. Głupi wiatr, łzy lecą jak opętane. Tak jedna po drugiej. Bez powodu, może trochę ze wzruszenia. Niebiesko-biała krata. I bam! Jestem szczęśliwa. Czuję ciepło, choć wokół zimno. Nie puszczam ciepła. Nie puszczam i już, ale w końcu przecież trzeba. Siadam. Mogłabym tak siedzieć do końca życia. Byłby problem jakby przyszła zima! O, są łabędzie. Kaczki też są. Wszystko jakoś tak szybko wokół się zmienia. Prawda, że szybko? Dla Ciebie też? Chyba tak, chyba dla Ciebie też.
Wyruszam w trasę. Przejeżdża obok mnie wóz strażacki. Strażacy są naprawdę dzielni. Podziwiam ich. Są bohaterami. Ciekawe kim chcieli być w dzieciństwie? Czy od zawsze ratowali ludzi? Czy będąc nastolatkami ratowali w wypadku autobusowym szesnaście osób? Czy robili kiedyś komuś zastrzyk? Czy zawsze byli tak niesamowici? Chyba tak. Na pewno tak.
Jadę dalej. Obok przejeżdża motor. Pędzi dość szybko. Jeszcze niedawno mówiłam, że na niego nie wsiądę. Mówiłam, że nie pojadę na motorze na wakacje. A jak jest naprawdę? Tak naprawdę, to bardzo o tym marzę. Chciałabym wtulić się w to ciepło i pędzić. Czuć jedynie wiatr. Czuć szybkość, czuć, że zatrzymuje się czas. Ale jeszcze nie jest na to czas. Jeszcze nie teraz. Przecież ciepło nie jest na to gotowe. Słyszałam te łzy i wiem, że jest za wcześnie.
Poboczem idzie chłopak. Niesie gitarę. Rozmarzyłam się. Wyobrażam sobie lato, ognisko, las i wodę. Trawa jest trochę mokra, ale jakie to ma znaczenie? Coś się ruszyło. Spoglądamy na wędki. Nie, na rybę jeszcze będziemy musieli poczekać. Śpiewamy, śmiejemy się. W lesie jest najlepiej. W lesie są wilki. Na początku pojawia się tylko jeden wilk. Później wokół niego pojawiają się trzy kolejne.
Staję na światłach. Przez pasy przebiega blondyn. Na ramieniu ma zarzuconą sportową torbę. Pewnie biegnie na trening. Może boks? Jest dobrze zbudowany, na pewno jest silny. Na pewno zawsze staje w obronie słabszych, w obronie bliskich. Na pewno nie da zrobić nikomu krzywdy. Imponuje mi.  Odpala papierosa. Z papierosem jakoś mu do twarzy, ale przecież mu tego nie krzyknę.
Wracam do domu. Biorę do ręki atlas świata. Upada. Upada obok moich stóp. Otwieram mapę. Duże fale, świeże powietrze. Stoimy obok siebie. Czuję ciepło. Jestem przy tym cieple bezpieczna. W powietrzu zapach tytoniu. Przecież to niezdrowe, choć temu ciepłu to pasuje. Ale przecież na głos tego nie powiem. Mimo że pali, przytulam się do ciepła. W sumie ten dym tak naprawdę mi nie przeszkadza. Trochę udaję, żeby pomóc ciepłu z tym skończyć. Nabieram powietrza do płuc. Widok jest niezwykły. Zobaczyliśmy zorzę polarną, nasze marzenie spełnione. Później podbijamy świat – Chiny, Toronto. Jestem szczęśliwa, czuję się bezpiecznie.
W końcu znaleźliśmy się na grających schodach. Woda rozbryzguje się o betonowy murek. Jest ciepło, niebo robi się pomarańczowe. To właśnie tam są najpiękniejsze zachody Słońca. Do tej pory każde z nas było tam na własną rękę, a teraz jesteśmy razem.
Bardzo chcę podbić świat. Ciepło nawet chciało to zrobić ze mną, przynajmniej tak mi obiecało. W ogóle to ciepło obiecało mi naprawdę wiele rzeczy. Prosiło mnie też o wiele rzeczy. Prosiło o zaufanie. Zaufałam.

Pisałam to właśnie do Ciebie. Nie udawaj, że nie wiesz. Chyba że po prostu nie chcesz wiedzieć? Byłeś moim bohaterem, jesteś anty bohaterem, a będziesz… A może łobuzem? Sam tego przecież chciałeś, bo łobuzy najbardziej k… Kłamią?

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Ludzie, Uczucia, Życie

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Karolina G.

    22 listopada 2015 o 21:48

    Rozmarzyłam się…do końca wpisu. Końcówka sama w sobie zaskakuje, bo jak to? Nie ma happy endu? Nie ma podbijania świata i kosmosu? Dlaczego? A może dlaczego znowu? Bo widzisz, ja bardzo często zadaję sobie pytanie: dlaczego znowu… zaufałam, zawiodłam się, oszukano mnie (lub dałam się oszukać). Nie wiem, czy tych łobuzów (jak piszesz) sypią z rękawa czy po prostu na świecie jest parę dziewczyn, które działają jak magnes i Ty i ja, mamy to (nie)szczęście przyciągać tych, którzy dużo mówią a mało robią.
    Pozdrawiam ;-)