RSS
 

Archiwum - Marzec, 2016

Tego się nie traci.

20 mar

Zwalniam. Teren zabudowany. Obok przejeżdża mężczyzna na rowerze. Mijam samochody. Światło czerwone. Ludzie przebiegają przez pasy. Kobieta w czarnym płaszczu zbiera cytryny z chodnika, jakoś mało wytrzymałe te reklamówki. Wyglądam przez szybę. Szybko mrużę oczy. Słońce dzisiaj nas rozpieszcza…

Przeciskam się przez tłum ludzi. Odwracam głowę, brama dawno została w tyle. Pachnie wiosną. Po prawej korty tenisowe, ale nikt nie gra. Po lewej mijam piekarnię. Tuż obok znajoma już twarz sprzedaje kwiaty w doniczkach. Uśmiecham się i idę dalej. Telefon. Znowu ktoś dzwoni. W słuchawce słyszę przyspieszony oddech. Krótkie pytanie, szybko odpowiadam. Oddech zaczyna się normować.
Z zaciekawieniem patrzę na zegarek, czas naprawdę pędzi nieubłaganie.
Swój wzrok kieruję w stronę dobrze znanych mi okien. A może nieznanych? Minęło w końcu siedem lat. To chyba dużo. Prawda, że dużo? Uśmiecham się przez łzy, choć w sumie żadna nie poleciała, ale odruchowo i tak wycieram policzek. Odpalam auto. Silnik tak cicho do mnie mówi. Wrzucam bieg. Znam każdą ulicę. Każdą ulicę, którą mijam. Kiedyś jeździliśmy tam po rogale. Kiedyś… Minęło już trochę lat. Nie czuję smutku, piękne wspomnienia. Podjeżdżam pod bramę. Pięćdziesiąt kroków przed siebie i odbijam w lewo. Zatrzymuję się. Nawet trudno wypowiedzieć wtedy jakieś słowa. Po prostu dziękuję, ale to chyba za mało.
Dźwięk komórki- sms. Daję sobie piętnaście minut, choć wystarczyło dziesięć. Wysiadam z auta. Może raczej wybiegam. Jest! Czarne spodnie, czarna kurtka. Niekompletny, poodklejany, ale i tak zrobił na mnie wrażenie. Choć tego głośno nie powiem. W sumie chyba wiele rzeczy głośno nie powiem, może po prostu już nie wypada. Tak, nie wypada. Bo po co?
Znowu ławka. Tym razem inna. Jest Słońce, grzeje dość mocno. Czarnej kurtce nie zaszkodzi. Musiałoby być ponad 700 stopni na plusie- w przeciwnym razie jest niezniszczalny.
Dźwięk syren. Czarna kurtka w sekundzie wie kto, gdzie i po co jedzie. Podobno wyższe tony mają wozy techniczne. No i kto mi jeszcze powie, że strażacy nie są dzielni? Nikt.
Przepowiednie? Jedna już się spełniła. Jaka jest następna? Chyba ona nie powiedziała. Czarna kurtka też pewnie jej nie pytała.
Wziął do ręki kabelek, założył na nadgarstek. No dobra, coś obiecał. Nawet dał dwie obietnice. Pamięta? Na bank, jestem tego pewna. Przecież braci się nie traci, w końcu my -kumple.

Wyruszam w trasę. Obok mnie przejeżdża czerwone BMW-u. Jadę dalej. Poboczem idzie chłopak, niesie bukiet róż. Staję na światłach. Przez pasy przebiega wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Wracam do domu. Biorę do ręki atlas świata. Bardzo chcę podbić świat. Otwieram drzwi. Mocno się wtulam. Dobrze jest  mieć z kim podbijać ten świat…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ludzie